Świteź 2010

Wyjazd nad Świtaź.


W rejonie styku trzech granic: polskiej, białoruskiej i ukraińskiej, ok.. 15 km od Włodawy na wschód znajduje się na terytorium Ukrainy zespół dużych jezior. Tworzą Szacki Przyrodni Park Narodowy – URFF 022. Nad największym z jezior – Świtazią (osiem na sześć kilometrów)




odbyło się jak co roku spotkanie krótkofalowców obwodu wołyńskiego Ukrainy.


Spotkanie to zorganizował miłościwie Im szefujący Mikołaj UT5PR i zaprosił na nie krótkofalowców z Lubelszczyzny.

No to pojechaliśmy –

Grzegorz SP8NTH jako inicjator i ubiegłoroczny bywalec,

Józek SP2CWO (jak prefiks wskazuje – z Wyryk koło Włodawy),

Wojtek (dżentelmen, chociaż bez licencji – kolega Grzegorza z QRL-u)

i ja, Henryk SP8DHJ.

 


Co prawda z mieszanymi uczuciami, bo w tym samym czasie był przewidziany wypad na zawody 50 MHz do KO20, więc serce było z rozterki lekko nadpęknięte. Gratów wzięliśmy sporo („kto swoje nosi…”), w tym również transceiver TS-857D i dipole na 3,5 i 7/21 MHz, a także przenośki na 145 MHz.. Przydało się wszystko. Trasa w sumie około stu kilometrów, bo przez Dorohusk i Luboml.

Na miejscu przywitanie z organizatorami, wśród których była Natasza UR3PHG z Kowla, studiująca w … Lublinie (co prawda zaoczna, po pierwszym roku)

 

 

i Serhij UR3PA z Włodzimierza Wołyńskiego z całą familią, znaną ze spotkań na Zamojszczyźnie i u Niego w domu.



Warunki zakwaterowania. zbliżone do spartańskich, ale dało się wytrzymać – Gospodarze nadrobili to serdecznością.

Potem zakupy w najbliższej wsi o tej samej nazwie co jezioro, kąpiel, rozwieszenie anten i uruchomienie stacji. Pracowaliśmy jako UT/SP8NTH, UT/SP2CWO i UT/SP8DHJ, głównie na 3,5 i 7 MHz. Stacja była zainstalowana na wolnym powietrzu pod zadaszeniem pawilonu, w którym mieszkaliśmy.

 


Po drugiej stronie tego pawilonu swoje urządzenia zainstalowali organizatorzy. Jak późniejsze doświadczenie wykazało – nawet przy pracy na tym samym paśmie stacje prawie się nie zakłócały.

 


Pogoda przez cały czas była mieszana – od upału do ostrej zlewy. Ponieważ ośrodek ulokowany był w dość gęstym, mokrym lasku – skuteczność anten nie była wielka, ale wystarczała. Kolejka do URFF-022 była cały czas. Były również łączności z Oszczowem – paradoksalnie stacja w KO20 była położona znacznie bardziej na wschód (geograficzny) od nas.


Wieczorem pierwszy uroczysty wieczór, przemówienia


 

 

i prawie rytualna zupa „ucha” – taki rosół na rybkach i z kartofelkami, bardzo dobry.

 

 

Bariery językowej nie było – wystarczyły języki cztery: ukraiński, rosyjski, polski i migowy. Tak na oko z połowa ukraińskich uczestników spotkania przyznawała się do polskich korzeni.

 


Zjawiskiem nieoczekiwanym było używanie trzech czasów; kijowskiego, naszego i UTC, bo nikomu nie chciało się przestawiać zegarków. Praca stacji – do trzeciej w nocy, kiedy to Natasza ze zmęczenia zaczęła się zwracać do nas po rosyjsku, a do stacji z Leningradu po polsku.


Następny dzień był podobny z tym, że ze względu na powtarzające się deszcze wypadła część punktów programu – wieczorem odbyły się zawody w łącznościach na 145 MHz.. Miło donieść, że zwyciężył Grzegorz.



W niedzielę rano przeprowadzone zostały zawody w uproszczonej radiolokacji sportowej, czyli „lisy”.

 


Tu z kolei trzeci był Józek – na ilu startujących nie wspomnę.

 


Po oficjalnym zakończeniu i wręczeniu nagród zwinęliśmy sprzęt i do domu. Powrót cudowny, bo jak orzekł stały bywalec tego przejścia Grzegorz – z cudem graniczył fakt, że kolejki na przejściu granicznym NIE BYŁO. Łączności wszystkie razem stacje nawiązały może ze trzysta, ale nie to było najważniejsze. Trochę bardziej poznaliśmy się, pogadaliśmy – co będzie w przyszłym roku zobaczymy. Kolegom z KO 20 granulujemy sukcesu – widocznie w tym roku pecha Im nie przyniosłem.

73

Henryk SP8DHJ

 

PS

Więcej fotek na stronie: FOTKI ŚWITEŹ


 

Komentarze

Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Wygenerowano w sekund: 0.10
1,282,285 Unikalnych wizyt